Pierwszy śnieg, pierwsze sukcesy.

sobota, 12.grudnia.2009, 17:22

 

1,2 kg mniej niż na starcie. Dobry początek, ale nie mam zamiaru się spieszyć. Myślałam, ze mandarynki zbrzydną mi po trzech dniach, ale na razie jest dobrze.

Kokosowy balsam do ust wprawia mnie w dobry nastrój. Jest dziś jakoś tak - nie wiem -melancholijnie? Chyba tak...

Marek Grechuta - Pomarańcze i mandarynki
                                           -nastrojowość dzisiejszego wieczoru.

Czy na pewno wieczoru? Dopiero po 17. Lubię, gdy szybko robi się ciemno, choć daje to wrażenie jakiegoś bardzo szybko zbiegłego czasu.

Aha, obejrzałam "American Beauty" - muszę zacząć biegać.


XOXO

yours InLove<3





 

Weekend dietetycznie nie wypalił... Tzn. zupełnie się pod tym względem nie udał. Zawiodłam troszkę. Bardzo. A zaczęło się tak pięknie.

Wcinałam te jabłka, marchewki i mandarynki do czasu, gdy On postanowił mnie do czegoś zmusić - otóż wraz ze swoim sublokatorem dostali zaproszenie na niedzielny obiadek do właścicieli mieszkania. Takie inteligenckie małżeństwo i seniorka rodu, którzy lubią wiedzieć kto u nich mieszka. Zapraszają ich regularnie. Ostatnio wypłynęło pytanie czy mają dziewczyny. Gdy Mój powiedział, że tak - nadzieja dla mnie przepadła. Musiałam iść z nimi.

I tak sobota, która zakończyła się małym grzeszkiem w formie kanapki - jednej! nie potępiajcie mnie - musiała ustąpić miejsca na podium dni rozpustnych wspomnianej niedzieli. Co by nie powiedzieć jedzenie było przepyszne - nawet chyba nie aż tak wysoko kaloryczne. Melon w szynce parmeńskiej, barszcz z jajkiem, indyk w migdałach z sosem żurawinowym, wino i sery pleśniowe. Na słodycze się nie skusiłam - na dokładki także. Ne jest to jednak żadne wytłumaczenie.


Bad food!


Co więcej - zgadnijcie co przyniósł Święty Sadysta? Czekoladę i - o ironio - jogurty dietetyczne ("Mikołaj słyszał, że jesteś na diecie" :/ Ehh.)

Ale dość wymówek - czasem się upada, ale nie wolno trwać w upadku. Zadeklarowałam już Mojemu, że nie ma szans na kolejne odwiedziny, zaraz idę zrobić zapas marchewki, kalafiora i jabłek.

Kocham warzywa i owoce. Czekolada to zło. Kocham warzywa i owoce. Ciastka to zło. Kocham warzywa i owoce. Kocham warzywa i owoce...


Good food :]



XOXO

yours InLove<3





test

piątek, 4.grudnia.2009, 16:33

 

test

Aktualizacja z 16:22
Chciałam wprowadzić kategorie notek na blogu, ale gdy to zrobiłam zniknęły one z głównej i były dostępne tylko w archiwum. Nie wiem czemu tak się stało, ale się poddaję - mogę żyć bez kategorii=P


Aktualizacja z 16:26
Okazuje się, ze notka jest z 16:33. Szkoda, ze jest trochę wcześniej...



XOXO

yours InLove<3





O marchewkach, BMI i o Mojej Siostrze.

piątek, 4.grudnia.2009, 09:50

 

Powinnam chyba zacząć od Mojej Siostry. Jest ona moją frustracją - tzn. problem z nią jest prosty - jest za idealna. Zawsze była szczupła, ładna i ubierała się tak, że wyglądała świetnie. Ja przy niej - tak uważam - musiałam prezentować się, delikatnie mówiąc, nieciekawie.

Moja Siostra oczywiście chudnie z łatwością i chyba nigdy nie ważyła więcej niż 52 kg (przy wzroście niewiele mniejszym od mojego).

Wyjechałam na krótki okres czasu - zobaczę się z nią w Święta, po trzech miesiącach "rozłąki" i - mogę się założyć - będzie jeszcze szczuplejsza, ładniejsza i modniejsza niż wcześniej. I pewnie zdąży zdać prawko, a ja już oblałam 4 razy. Ehh.

I to jest właśnie kolejny powód dla którego muszę wyglądać dobrze. Idealnie. Perfekcyjnie.



Moje BMI... cóż... do niedawna myślałam, ze jest w normie. Liczy się to tak:

Body Mass Index = waga / wzrost^2

(waga ma być w kg, wzrost w metrach)

Teraz przedziały w jakich ma się zawrzeć wynik:

Niedowaga ------mniej niż 18,5
NORMA-----------18,5 – 24,9
Nadwaga --------25 – 29,9
Otyłość ----------30 i więcej

Moje BMI to 25,21735858. A więc to już nadwaga... dla mnie tak zwana TRAGEDIA!!!



Teraz środki zaradcze:

OWOCOWO - WARZYWNA
2-TYGODNIOWA DIETA OCZYSZCZAJĄCĄ


Dieta opiera się na jedzeniu tylko owoców i warzyw. Owoce mają dużo witamin, minerałów, ale nie dostarczają odpowiedniej ilości białek, węglowodanów i tłuszczy - nie można diety stosować zbyt długo. Jest jednak bogata w błonnik, cukry proste i witaminy. Aby dostarczyć organizmowi niezbędnej ilości składników, należy owoców i warzyw zjeść dość dużo.

Co jemy?
#tartą marchewkę!!! – podstawa diety
#cytrusy
#dużo jabłek - dziennie nawet 4,
#gotowane warzywa - w mrożonkach, pocięte na plasterki…
#gotowany kalafior
# pomidory

Trzeba pamiętać o tym, że nie można jeść ziemniaków ani bananów. Dieta jest dosyć restrykcyjna i ponoć boli przy niej trochę żołądek przez te wszystkie soki surowych owoców – ale np. jabłka można upiec w piekarniku.

[Powyższy tekst powstał na bazie rozmowy odszukanej na forum wizaz.pl oraz strony twojadieta.info]



Po dwóch tygodniach powyższej odtrutki przejdę na 1200 kcal. Dodatkowo od przyszłego czwartku idziemy z Adką na fitness. Ona jest na permanentnej diecie i oczywiście mnie wspiera. Tylko, że Ada wygląda 100x lepiej ode mnie. W sumie to dobrze - dodatkowa motywacja, żeby nie wypaść przy niej jak brzydsza przyjaciółka.

Trzymajcie kciuki!

Aktualizacja z 16:11
Nie nienawidzę Mojej Siostry ;D



XOXO

yours InLove<3





Wybuch wojny!

czwartek, 3.grudnia.2009, 10:40

 

Terminologia wojskowa wydaje mi się być na miejscu. Dziś nastąpił ten dzień, gdy waga stała się dla mnie wrogiem, który zaczął zajmować zbyt duże terytoria. Impulsem do rozpoczęcia walki jest to, że jest grudzień, A JA JUŻ MIAŁAM BYĆ SZCZUPŁA!

Jak to się stało, ze nie jestem? To niezła historia, uśmiejecie się... nie, ok, nie jest zabawna. Wyjechałam w październiku na studia o trzy kilo chudsza niż dziś, z myślą, że mogę wszystko, a za dwa miesiące będzie mnie o połowę mniej. Cóż... Skończyło się na żywieniowym chodzeniu na łatwiznę i tak zwanym braku czasu.

Dziś nastąpił przełom, gdy mój chłopak stając na wagę okazał się trzy kilo chudszy niż gdy tu - razem ze mną - przyjechał. On mógł schudnąć, a ja przytyłam?! Niedorzeczne. Dlatego:



wydałam 4zł na metr krawiecki i sprawdziłam, jak ta tragedia wygląda w liczbach. Żeby uczynić to jeszcze bardziej dramatycznym, zaznaczyłam czerwonym markerem wymiary pewnej supermodelki, która mi się podoba. Chyba nie trzeba Wam przedstawiać Gemmy Ward?

Gemma mierzy:
w biuście - 81cm (16 mniej)
w talii - 61cm (13 mniej)
w biodrach - 89cm (6 mniej)
i oczywiście jest wyższa.

Teraz zawsze gdy będę się mierzyć, będę wiedzieć ile mi do niej brakuje - mam nadzieję, że to będzie dobra motywacja.

Aha, jeszcze miałam sobie wyznaczyć terminy, do których muszę jako-tako wyglądać - i cele. Skoro we wszystkich książkach o odchudzaniu o tym wspominają, to możliwe, że tak trzeba^_^.

*** 31 XII 2009r. (czwartek) - Sylwester
Mam wyglądać przecudnie w mini do której się będę odchudzać - cel, może ciut nierealny, ale 60 kg. W najbliższym czasie wrzucę zdjęcie mini.

*** W wakacje, chyba w sierpniu (ale to jeszcze sporo czasu) jest wesele kuzynki mojego chłopaka - na nim muszę już wyglądać szałowo - 50kg max.

Inne cele będę wyznaczać na bieżąco.


XOXO

yours InLove<3